Komisja Europejska rozpoczęła badanie sektora e-commerce (e-commerce sector inquiry). Komisja prowadzi badania sektorowe, gdy podejrzewa, że konkurencja na danym rynku może być ograniczana. Co to oznacza dla polskiej branży e-commerce?

Zdaniem Komisji handel elektroniczny pomiędzy państwami Unii rozwija się zbyt wolno (komunikat Komisji). Komisja przypuszcza, że za tworzenie barier w transgranicznym e-handlu częściowo odpowiedzialni są sami przedsiębiorcy. W najbliższych latach należy więc spodziewać się wzmożonej aktywności Komisji nakierowanej na identyfikowanie i eliminowanie barier w handlu transgranicznym w sektorze e-commerce. Ponieważ polityka krajowych organów jest bardzo często odzwierciedleniem polityki Komisji, walki z barierami w transgranicznym handlu elektronicznym możemy się spodziewać także ze strony UOKiK.

O jakie dokładnie bariery chodzi? Przede wszystkim o:

  1. blokowanie możliwości zakupu klientom z określonych państw (tzw. geo-blocking),
  2. stosowanie odmiennych warunków umów (zwłaszcza cen) dla konsumentów z różnych krajów członkowskich (tzw. geo-filtering).

Celem powyższych środków jest zwykle tzw. dyskryminacja cenowa, tj. sprzedawanie po wyższych cenach tym osobom, które są skłonne zapłacić więcej (np. mieszkańcom bogatych państw) i po niższych cenach tym, które więcej nie zapłacą (np. mieszkańcom państw biedniejszych). Geo-blocking i geo-filtering mogą być wdrażane środkami technicznymi (np. wyświetlanie innych cen dla klientów łączących się z określonych numerów IP, odmowa sfinalizowania transakcji po podaniu numeru karty płatniczej zagranicznego banku) albo tradycyjnymi (np. odmowa wysłania towaru na adres spoza określonego terytorium). Geo-filtering i geo-blocking mogą naruszać art. 6 i 9 u.o.k.k., choć niekiedy są dopuszczalne.

Niedozwolone jest zawieranie porozumień przewidujących geo-filtering lub geo-blocking. Chodzi zarówno o porozumienia między konkurentami, jak i porozumienia między nie konkurentami. W praktyce najczęściej występują te drugie – geo-filtering i geo-blocking pojawiają się w umowach producentów (lub importerów) z dystrybutorami. Producenci wymagają niekiedy od dystrybutorów, aby ich towar nie był eksportowany, albo aby ceny eksportowe były wyższe, niż ceny na rynek krajowy. Porozumienia przewidujące geo-blocking lub geo-filtering mające na celu ograniczenie sprzedaży do innych państw UE prawie zawsze są nielegalne (nawet jeśli strony porozumienia mają znikome udziały w rynku).

Przykład 1 – naruszenie: niemiecki producent oświetlenia dostarczający lampy do polskiego sklepu internetowego umawia się z jego właścicielem, że lampy będą sprzedawane wyłącznie klientom z Polski.

Prawo konkurencji nie zakazuje natomiast geo-filteringu ani geo-blockingu, gdy stanowią one jednostronne działanie przedsiębiorcy nieposiadającego pozycji dominującej.

Przykład 2 – brak naruszenia: na początku procesu zamawiania strona sklepu internetowego z telefonami komórkowymi informuje, że dostawy za granicę nie są realizowane; sklep posiada ok. pięcioprocentowy udział w europejskim rynku detalicznej sprzedaży telefonów komórkowych, a powstrzymanie się od sprzedaży za granicę było samodzielną decyzją właściciela sklepu wynikającą z obawy przed koniecznością stosowania prawa obowiązującego zagranicą.

Można jednak zauważyć, że w przypadku pośredników internetowych występują niekiedy trudności z ustaleniem, czy mamy do czynienia z porozumieniem, czy z działaniem jednostronnym (np. portal aukcyjny blokuje sprzedawcom możliwość stosowania rabatów, a sprzedawcy nie protestują).

Gdy przedsiębiorca zajmuje pozycję dominującą (domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, gdy jego udziały rynkowe przekraczają 40%) nawet jednostronne, nieuzgodnione z kimkolwiek zachowanie może stanowić naruszenie prawa. W przypadku dominantów prowadzących sprzedaż detaliczną najbardziej ryzykowny jest geo-blocking, który może być uznany za ograniczenie zbytu ze szkodą dla konsumentów (art. 9 ust. 2 pkt 2 u.o.k.k.). Nieco mniejsze ryzyko wiąże się ze stosowaniem przez dominanta geo-filteringu (niejednolite warunki dla klientów z różnych krajów). Stosowanie niejednolitych warunków jest niedozwolone zasadniczo wtedy, gdy stwarza nabywcom niejednolite warunki konkurencji (art. 9 ust. 2 pkt 2 u.o.k.k.).  Klienci detaliczni to zwykle konsumenci, którzy nie uczestniczą w konkurencji rynkowej, więc nie można im stworzyć „niejednolitych warunków konkurencji”.

Nawet jeśli geo-filtering i geo-blocking są zgodne z prawem antymonopolowym, nie można zapominać o wymogach prawa konsumenckiego, zwłaszcza art. 18 Ustawy o prawach konsumenta. Zgodnie z tym przepisem przedsiębiorca wyraźnie wskazuje jasne i czytelne informacje o ograniczeniach dotyczących dostarczania oraz akceptowanych sposobach płatności najpóźniej na początku procesu składania zamówienia. Informacja niejasna lub nieczytelna albo podana później niż na początku procesu składania zamówienia również może narazić przedsiębiorcę na interwencję UOKiK.

Przykład 3 – naruszenie: stan faktyczny jak w Przykładzie 2 z tym, że informacja o nierealizowaniu dostaw za granicę pojawia się dopiero po wpisaniu przez klienta adresu dostawy znajdującego się poza terytorium Polski.

Szczególną ostrożność powinni zachować przedsiębiorcy zajmujący się sprzedażą elektroniki, ubrań, butów i materiałów cyfrowych (e-booków, muzyki, gier, etc.), ponieważ to głównie ich dotyczy badanie sektorowe.